Miałem przyjemność być częścią tego zespołu i pomimo tego, iż teraz mało kto pamięta Air Polonię, a jeżeli już to tylko Ci którzy nie wrócili pamiętnej zimy do domu na święta, kiedy to Air Polonia ogłosiła zawieszenie lotów, to jednak był to bardzo ważny moment dla polskiego lotnictwa cywilnego.
Od tamtej pory, na szczęście dla nas wszystkich zmieniło się bardzo dużo. Pojawili się kolejni przewoźnicy, bilety staniały a Ci którzy mieszkają poza Warszawą w końcu mogą latać bez przesiadek na „wspaniałym” Okęciu.
Polska stała sie nagle rynkiem bardzo atrakcyjnym dla linii lotniczych, piszę w ten sposób, bo nie tylko tanie linie lotnicze zauważyły nasz kraj, ale również przewoźnicy tradycyjni poprawiają coraz bardziej swoją ofertę. Rynek polski bardzo szybko przekształcił się w jeden z najszybciej rosnących rynków na świecie.
Skoro tak, rodzą się pytania; dlaczego nadal w Polsce nie ma więcej linii lotniczych? Dlaczego żaden z polskich przewoźników czarterowych nie przetrwał 3 sezonów? Dlaczego żaden z liczących się przewoźników nie tworzy tutaj bazy z prawdziwego zdarzenia? I dlaczego podatnicy muszą płacić ponad 70 milionów złotych rocznie tylko dlatego, że ktoś chciał sie sprawdzić w lotnictwie I powołał Centralwings?
Przez kilka lat byłem związany ze SkyEurope Airlines, jednak w tym roku przewoźnik również wycofał się z Polskiego rynku, podobnie jak np. Niki i inni którzy pojawiali się tylko na sezon lub dwa. Ostatnim zatrudniającym polski management jest Norwegian, który bardzo konsekwentnie zdobywa klientów, powoli powiększając siatkę połączeń.
Przyglądając się jak linie lotnicze prowadzą swoją sprzedaż, marketing czy działania PR dostrzec można pewne błędy… jednak uogólniając można stwierdzić, że sprzedaż u każdego przewoźnika wygląda nieźle ( nie mówię o Centralwings, bo to wyjątek potwierdzający regułę). Działania marketingowe, choć czasami „od sasa do lasa“ jak w Norwegianie, który nie może sie zdecydować czy związać się z TV czy z Internetem, są skuteczne i ciekawe, a przecież m.in. o to chodzi. Działania PR-owe w których celuje Ryanair powodują, że ludzie zajmujący się PR-em zawodowo, jednocześnie go podziwiają, a z drugiej wszyscy zastanawiają się, gdzie jest granica przyzwoitości, a o samej firmie mówi sie dużo i chętnie…
Odpowiedzi na pytanie dlaczego linie lotnicze wycofują się z Polski należy zatem szukać gdzie indziej. Według mnie - na lotniskach. Żadne lotnisko w Polsce nie jest bowiem zainteresowane poprawieniem warunków obsługi swoich klientów, którymi są przecież linie lotnicze a nie pasażerowie, co jest czasami mylące dla politycznie wyznaczonych dyrektorów.
Darując sobie szczegóły techniczne wystarczy powiedzieć, że żadne lotnisko w Polsce nie jest wyposażone w systemy umożliwiające starty czy lądowania w trudnych warunkach atmosferycznych. A to właśnie jest podstawą przy budowaniu bazy, zwłaszcza w przypadku przewoźników którzy chcą maksymalnie wykorzystywać swoje maszyny w powietrzu.
Smutne jest to, że nie potrafimy wykorzystać tego, że polski rynek to 38 000 000 mieszkańców, mamy coraz zasobniejsze portfele i że coraz swobodniej możemy podróżować po świecie. Nadal jednak wierzę w to, że polskie lotnictwo będzie się rozwijać, pomimo przeszkód ze strony polityków, portów lotniczych i beznadziejnej polityki prowadzonej przez zmieniających się prezesów LOTu.
Eryk Kłopotowski - od lipca 2007 prowadzi Transworld Communications, firmę zajmującą się doradztwem w branży lotniczej oraz Public Relations. Wcześniej pracował w SkyEurope Airlines i Air Polonia. Ukończył Szkołę Główną Handlową
|